Plastyk i co dalej? Czyli co słychać u naszych Absolwentów_1

Częstą obawą przed wyborem „plastyka” na dalszą drogę edukacji jest niewiedza uczniów i ich rodziców na temat tego, co można robić po szkole artystycznej. Chcemy pokazać, że robić można wszystko, iść na dowolne studia, niekoniecznie związane ze sztuką, albo spędzić resztę życia przy sztaludze i w pracowni, można pracować na etacie, prowadzić swoją działalność, robić co tylko dusza zapragnie.

Wywiadem z Ania Lacką, absolwentką Liceum Plastycznego z 2016 roku rozpoczynamy cykl rozmów z naszymi byłymi uczniami, którzy chętnie wspominają czasy szkolne i dzielą się tym, co u nich słychać.

JM: Dzień dobry Aniu, dziękuję że zgodziłaś się powspominać czasy liceum i opowiedzieć co u Ciebie. Może na początek powiedz jak wspominasz 4 lata nauki w Liceum Plastycznym im. Stanisława Wyspiańskiego?

AL: Dzień dobry. Och, bardzo dobrze wspominam czasy liceum. Jak byłam młodsza zawsze byłam troszkę inna od rówieśników, przez to nie potrafiłam się odnaleźć, w liceum to się zmieniło. Otworzyłam się na ludzi, spotkałam osoby z podobną pasją i super energią.

JM: Czy jakieś wydarzenia, nauczyciele, znajomości szczególnie zapadły Ci w pamięć?

AL: Było ich naprawdę wiele. Żarty Pana Marka Ziółkowskiego na matematyce, wsparcie Pana Marcina Przybyłkowicza, tuż przed naszymi dyplomami - siedział z nami do końca wtedy. Jeśli chodzi o wydarzenie to na pewno dzień naszych dyplomów - tego dnia nigdy nie zapomnę. Chaos, nerwy, ale i dobra zabawa i ten moment gdy już skończyliśmy szykować swoje stanowiska i widzieliśmy je w całej okazałości, czuło się dumę. Każdy nauczyciel, jakiś ślad zostawił w mojej pamięci. Pani Małgorzata Jończyk, Pani Agnieszka Suska, Pan Zbigniew Dudek, nie ma wyjątków. Najbardziej jednak na mnie wpłynęła Pani Krystyna Urbanowicz-Dudek, dzięki której zainteresowałam się reklamą i grafiką, nauczyłam programów. A także Pan Piotr Wachowski - gdyby nie on, to pewnie nie poszłabym na kulturoznawstwo.  Znajomości mam najwięcej, a z niektórymi piszę nawet bloga. Ostatnio się niby kontakt osłabił bo niestety sesje na studiach, przeprowadzka do nowego miasta itd. Ale bardzo lubiłam moją klasę.

JM: Uważasz że nauka w liceum plastycznym to był dobry wybór? Czy Ty, albo Twoi Rodzice mieliście jakieś obawy z tym związane?

AL: Oczywiście, że były obawy. Największe to: co po nim mogę robić zawodowo, czy dostanę się na wybrane studia z takim wykształceniem. Baliśmy się także o koszty i dojazdy. Niczego jednak nie żałuję, to były jedne z piękniejszych lat mojego życia.

JM: Pochodzisz z Piotrkowa Trybunalskiego, przez 4 lata dojeżdżałaś do Tomaszowa. Wielu naszych uczniów jest w podobnej sytuacji. Czy duża odległość z domu do szkoły była bardzo uciążliwa, czy wręcz przeciwnie - nauczyła Cię wytrwałości i samodyscypliny?

AL: Nie ma co się oszukiwać, było to męczące. Mieszkając jednak dziś w akademiku, gdzie do centrum na Wydział Filologiczny, autobusem mam godzinę jazdy, to pikuś. No i faktycznie nauczyło mnie to organizacji czasu, a to bardzo ważne. Zwłaszcza w sesji - nie ma przebacz.

JM: Czy szkoła w jakiś sposób wpłynęła na Twoje dalsze życie, wybór kierunku studiów?

AL: Tak, jednak wiedziałam, że nie chcę iść na ASP. Lubię malować i szkicować, ale jednak miałam inne zainteresowania: film, reklama, media. Pierwszą taką szczerą rozmowę o moich planach miałam z Panem Wachowskim, powiedziałam, że nie chcę iść na ASP i dlaczego. Myślałam, że trochę się zawiedzie, albo co gorsza zacznie mnie przekonywać, ale nie. Następnego dnia przyniósł mi katalog festiwalu filmowego i zaczęliśmy o nim rozmawiać i ogólnie o kierunkach studiów. Poczułam że mam wsparcie.

JM: Szkołę skończyłaś w 2016 roku, obroniłaś dyplom ze specjalizacji Reklama Wizualna, zdałaś maturę. Opowiedz co było dalej, jakie studia wybrałaś i dlaczego, czy Ci się na nich podoba, czego się na nich uczysz, czy są jakieś ciekawe zajęcia, jakie masz plany na przyszłość?

AL: Studiuję już drugi rok Kulturoznawstwo na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. I mam tam praktycznie wszystko. Mam takie przedmioty jak: Analiza reklamy, język w mediach, teoria kultury, analiza filmu, teatr, literaturę, warsztaty dziennikarskie, edukację multimedialną, estetykę popkultury i sztuki - po prostu wszystko. W przyszłości mam zamiar otworzyć własną działalność z projektowaniem logo i promocją.

JM: Pod koniec nauki w naszej szkole założyłaś z grupką znajomych bloga gen-igrek.blogspot.com. Opowiedz skąd pomysł na taką działalność, na jakiej tematyce się skupiacie, czy planujecie rozwijać stronę, szukacie nowych redaktorów?

AL: Bloga stworzyłam, gdy już obroniłam dyplom. Nie chcę by to zabrzmiało jakoś pompatycznie, ale po prostu chciałam coś zmienić. Gdy z czymś się nie zgadzam to coś robię. Blog jest jedną z tych rzeczy. Często słyszałam o naszym pokoleniu wiele gorzkich słów, że jesteśmy: aroganccy, nie mamy własnej opinii, niczym się nie interesujemy - strasznie mnie to irytowało. To okropny stereotyp, ale tylko stereotyp. Można go zmienić. I to chcę robić. Temat bloga to po prostu - pasja. Jeśli masz pasję, to nawet pozornie najnudniejsza rzecz w nią oprawiona będzie po prostu piękna. Nasz skład co jakiś czas się powiększa. Na wiosnę znów dołączą do nas nowe osoby.

JM: W ostatnim czasie na portalu „Marketing i biznes” pojawił się wywiad z Wami (https://marketingibiznes.pl/wywiady-blogerskie/blog-ktory-powstal-by-odczarowac-zla-opinie-o-pokoleniu-y/), w którym opowiadacie czym jest gen-igrek. Wspaniale, że zostaliście zauważeni i docenieni, gratulujemy sukcesu.

AL: Dziękuje. To kolejny nasz mały kroczek. Mam nadzieję że, będzie ich coraz więcej.

JM: Dziękuję za rozmowę, życzę kolejnych sukcesów, powodzenia na studiach i w życiu prywatnym. W wolnej chwili zachęcam do odwiedzenia szkoły.

AL: Dziękuje również. Wkrótce mam zamiar zawitać w dawne mury.

Rozmowę przeprowadziła p. Joanna Mulawa